Łódź to dla mnie miasto, które od zawsze chciałam odwiedzić na trochę dłużej, niż szybka kawa na stacji w trasie. Miasto kojarzące mi się z ulicą Piotrkowską, modą i masą hipsterów, studiujących kierunki związane ze sztuką. W tej książce Łódź nie ma nic wspólnego z artystami, ukazana jest raczej z tej mrocznej, negatywnej strony. Nie można jej jednak odebrać tego, że świetnie zagrała swoją rolę.
