Sięgnęłam po tę książkę dość przypadkowo, jak zresztą po dużą część książek, które wypożyczam z biblioteki. Dużo jej było w sieci, media społecznościowe co jakiś czas przypominały mi o tym tytule. Zresztą nie tylko o pierwszym tomie tej serii, ale o całości. Okładki są takie bajkowe, przywołują od razu u mnie skojarzenie z historia Kopciuszka! Skusiłam się więc na nią i mam dość mieszane uczucia.
