czwartek, 21 listopada 2019

MIŁOŚĆ LECZY RANY // KATARZYNA BONDA

MIŁOŚĆ LECZY RANY KATARZYNA BONDA




       Katarzyna Bonda? Wchodzę w to! To była moja pierwsza myśl, gdy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki. Chociaż początkowo objętość książki "Miłość leczy rany" mocno mnie onieśmieliła, dawno nie czytałam książki, która ma aż 740 stron! Tego grubaska czytało się jednak zadziwiająco przyjemnie, chociaż nie tak łatwo jak przypuszczałam na początku.


To książka w której mieszają się dwa światy, w jeden wprowadza nas Kerej, młody kazach, który łączy w sobie moc wojownika i spokój jogina. Drugi to świat Igora - bo takie imię przyjął honorowy kazach, gdy przekroczył polską granicę - i Tośki, ich uczucia, trudnej i pełnej tajemnic relacji.

Tośka jest młodą pracownicą banku, dzieli swoje życie z człowiekiem, którego kocha i akceptuje. Jednak nie do końca wie kim on jest, co kryje się pod maską Igora.

A kim jest Igor? Tak naprawdę nie jest tylko uzdrowicielem, który w tajemniczych okolicznościach pojawił się w Ząbkowicach Śląskich. Kilka lat temu uciekł przed sprawiedliwością, przed ciężarem i odpowiedzialnością za popełnione zbrodnie.

Książkę czyta się dość szybko, pod warunkiem, że szybko ułożymy sobie w głowie drzewo genealogiczne krewnych Kereja - inaczej lektura może sprawiać nam problemy. Ciekawe jest połączenie wątków kulturowych, kryminalnych i wreszcie tytułowej miłości. Ale czy w przypadku naszych bohaterów ta ostatnia jest w stanie wyleczyć rany?

Mnie osobiście najbardziej zainteresowała informacja, że autorka zbierała materiały do tej książki prawie 20 lat (!). Fabuła oparta jest na prawdziwej historii, bohaterowie mają swoich odpowiedników w realnym świecie, mają też wybitnie życzliwych znajomych, którzy skutecznie utrudniali i uprzykrzali życie Pani Katarzyny oraz jej rodziny.

To książka na pewno wielowątkowa i dość wymagająca dla czytelnika. Dwa plany czasowe, mnogość bohaterów i kultur. Docierając do końca czujemy jednak satysfakcję z lektury, jeśli oczywiście z uwagą śledziliśmy fabułę i wiemy kto jest kim, a uwierzcie w przypadku tej lektury nie jest to aż takie proste :) Czy Pani Bonda zagości częściej w moich planach czytelniczych? Zobaczymy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz